Warsztat programisty Androida

Tak się jakoś złożyło, że ostatnio w moim mobilnym warsztacie zebrało się całkiem sporo różnorakiego sprzętu, który świetnie sprawdza się w jednym praktycznym zastosowaniu: testy, testy, testy – każde z tych urządzeń jest niepowtarzalne i zapewnia zupełnie odmienne “doznania” dla użytkownika. Oto i one:

Stajnia Adama

Poniżej krótki opis widocznych na zdjęciu urządzeń, zaczynając od lewej strony:

Od razu na początek interesująca ciekawostka: “devopment platform” od Qualcomma. Zbudowany na jednordzeniowym procesorze Snapdragon MSM8655 taktowanym zegarem 1.2GHz i z 1GB RAM w środku, na zewnątrz wygląda jak prototyp smartfona z końca ubiegłego wieku (brakuje tylko wystającej antenki). Pozory jednak mylą i jest to niezła, zeszłoroczna maszyna z systemem w wersji 2.3. No ale w kieszeni się nie mieści :)

Kolejny smartphone, Galaxy S, charakteryzuje się tak jak i inne produkty Samsunga kiepsko działającym automatycznym dostosowywaniem jasności ekranu. Jasność ekranu zmienia się co chwilę w zbyt dużym zakresie i jak dla mnie jedynym prawidłowym rozwiązaniem jest wyłączenie tej funkcji. Jednak sam ekran to już inna bajka – 4”, 480x800px i cukierkowa kolorystyka – po prostu super! Aktualnie używam tego telefonu na co dzień, i sprawdza się prawie tak dobrze jak… iPhone 3GS w którym niestety ducha wyzionął moduł GSM.

Trzeci telefon, to jednocześnie pierwszy smartphone, jaki wszedł w moje posiadanie i na którym zaczynałem realizować swoje pierwsze projekty. Samsung Galaxy Spica (i5700) – zaktualizowany do systemu 2.1 i z ekranem o rozdzielczości 320x480px. Dosyć słabe urządzonko na którym android wyraźnie się dusi i krztusi, ale dzięki temu, pisząc soft, baczniejszą uwagę zwraca się na kwestie optymalizacji.

Kolejny model to HTC Wildfire z systemem 2.2, który w odróżnieniu od Samsunga S, w celu korzystania z radia FM nie wymaga włożonej karty SIM (SIC!!!). Choć sama jakość odbiornika jest bardzo niska, Samsung w tym samym miejscu odbiera dużo lepszy sygnał. Jak na niepozorny wygląd, telefon te działa całkiem żwawo – wydaje się, że nawet sprawniej od i5700. Być może wynika to z niewielkiego ekranu o rozdzielczości 240x320px i przekątnej 3.2”, dzięki któremu jest mniej pikseli do rysowania :)

Pora na Chińską zabawkę z okrągłym przyciskiem (Apple nie pozwie o to producenta?) i piękną obudową w kolorze kości słoniowej. Mini tablet o przekątnej 6.9” napędzany przez Androida w wersji 1.6 działającym na 128MB Ramu, a za “feeling” i interakcje z użytkownikiem odpowiada opornościowy(!) ekran dotykowy pracujący w rozdzielczości.. hmm, nie wiem jakiej. Co ciekawe okrągły przycisk na obudowie jest JEDYNYM fizycznym przyciskiem w tym urządzeniu (nie ma on przycisku włączenia, blokady, powrotu, głośności ani żadnych innych). Idea Jobsa stała się realna dzięki chińczykom :) Ale tak czy siak, toporna to maszyna, baaardzo toporna.

No i w końcu “gwiazda wieczoru” czyli tablet mogący śmiało konkurować z Ipadem2: Samsung Galaxy Tab 10.1 z systemem 3.1. Wszystko świetnie, tylko dlaczego nie ma on wbudowanego normalnego portu micro-USB? Znowu kolejny rodzaj kabelka niezbędny na podorędziu. A tabletu nie trzeba opisywać – jest prawie tak dobry jak to piszą w internecie, jednak płynność interfejsu użytkownika wciąż pozostaje w tyle za pierwszym ipadem.