Użyteczność stron organizacji pomocy społecznej

Do napisania tego postu skłoniło mnie smutne doświadczenie:

Stwierdziłem, że posiadam sporo nieużywanych ubrań, których jedyną funkcją jest zajmowanie miejsca w szafie, a które z powodzeniem mogłyby być wykorzystane przez inne osoby. Żadna to wielka dobroczynność ani poświęcenie – zamiast jednak wyrzucać ubrania na śmietnik, pomyślałem żeby przekazać je którejś z wielu organizacji niosącej pomoc ubogim, jakie działają w moim mieście.

Zacząłem więc poszukiwania takiej organizacji poprzez internet. I doszedłem do kilku wniosków. :)

Wniosek pierwszy – wiele stowarzyszeń nie posiada swojej strony, a ta mniejszość, która je prowadzi, ma je bardzo słabo wypromowane. Szkoda, bo nie jest to grupa, w której trwa wojna SEO pozycjonerów, a więc bardzo łatwo byłoby zwiększyć widoczność takich stron w wyszukiwarkach. Wystarczyłby najprostszy zabieg, czyli prawidłowe opisanie strony w metatagach. Wiele z tych stron w tytule ma podaną jedynie nazwę organizacji lub nazwę domeny(!), a opis strony całkowicie pominięty lub powtórzony jest w nim tekst z nazwą stowarzyszenia. O słowach kluczowych już nie wspominając.

Wniosek drugi – nieprawidłowa hierarchia ważności informacji. Wyeksponowane miejsca zajmują informacje o statusie, prowadzonej działalności od strony prawnej, informacje statystyczne i ubiegłe osiągnięcia, kwestie administracyjne i kadrowe. Zakres pomocy i do kogo jest ona kierowana często schodzi na drugi plan. Najtrudniej dostępnym elementem, często całkowicie nieobecnym, jest informacja o tym w jaki sposób można wspomóc stowarzyszenie. Wygląda to tak, jakby te instytucje działały same dla siebie, niezainteresowane wsparciem z zewnątrz, ani nie poszukujące choćby takich altruistów jak ja. ;) To spostrzeżenie było punktem wyjściowym do napisania niniejszego tekstu – prawda jest taka, że do tej pory nie wiem komu mam przekazać ubrania, aby zostały one z pożytkiem wykorzystane.

Wniosek trzeci – technologia wykonania, estetyka i przejrzystość prezentowanych informacji, woła o pomstę do nieba. O ile sprawy estetyki można by prawie całkowicie pominąć, technologię wykonania również zlekceważyć – o ile tylko nie przeszkadza ona w wyświetlaniu strony w różnych przeglądarkach (a niestety tak nie jest, część z nich wyświetla się prawidłowo jedynie w przeglądarce IE6, w pozostałych prezentując mniejsze lub większe defekty) – to kwestie przejrzystości należy zdecydowanie napiętnować. Główny zarzut, to kiepska prezentacja tekstów: długaśne tasiemce, bez akapitów, bez wyróżnień, pisane małą czcionką (czasami baaardzo małą) lub dziwnymi kolorami.

Wniosek czwarty – przeterminowane aktualności – w 90% przypadków najświeższe informacje podawane w dziale z newsami, pochodziły sprzed 2 lat. To ponownie budzi pytanie, czy taka organizacja jeszcze istnieje, czy też może dawno zawiesiła swoją działalność, więc próby skontaktowania się z nią będą jedynie stratą czasu.

Wniosek piąty – dostępność stron dla osób niepełnosprawnych nie jest w ogóle brana pod uwagę. Na szczęście wiele z tych stron broni się poprzez banalnie prostą konstrukcję i nierozbudowaną zawartość. Z drugiej jednak strony część z nich, poprzez próbę bycia “nowoczesną” strona, staje się zupełnie nieprzyjazna dla osób z wadami wzroku czy upośledzeniami ruchowymi. Kiepskim żartem jest strona lokalnego oddziału Polskiego Związku Niewidomych, której całą zawartość stanowi aplikacja napisana we flashu.

Wniosek szósty – na tym nieciekawym tle, wyróżniają się strony miejskie (np. Miejskiego ośrodka pomocy społecznej) i stron organizacji blisko związanych z gminą. Mają one również swoje wad, ale nie odstają od średniej stron dostępnych w polskim internecie.

Zupełnym kuriozum okazała się strona stowarzyszenia, szeroko reklamowana na innych stronach tematycznych, na której po wejściu ukazał się jedynie napis “W związku z reorganizacją prawną oficjalna strona jest w przebudowie.”. Czy reorganizacja prawna spowodowała zawieszenie działalności? Nie, gdyż stowarzyszenie prowadzi aktualnie akcję związaną z świętami. Cóż zatem przeszkadza im publikować swoją stronę – oprócz kwestii, nazwijmy to, polityczno-decyzyjnych?

Zdaję sobie sprawę, że tego typu stowarzyszenia prowadzą swoją działalność minimalnym nakładem środków, a ich strony internetowe są tworzone przez wolontariuszy, którzy często nie dysponują szeroką wiedzą w temacie technologii internetowych. Sedno sprawy w tym, że za pomocą prostych działań można by zdecydowanie podnieść ich efektywność – w czym zresztą zamierzam im pomóc. :) Jutro prześlę do tych działających na terenie mojego miasta, klarownie opisane wskazówki, których wdrożenie nie powinno nastręczyć większych kłopotów. Do tego samego zachęcam i Was, taki drobny dobry uczynek, na te, przemijające już, święta Bożego Narodzenia.